westchnienie

author:  Janusz Pyziński
5.0/5 | 5


blizny po ogniu zarosły perzami
przez myśli przebiegła skleroza
kruszą się imiona i skostniałe słowa
gdy każdy dobry powód staje
przed wysokim progiem
bezpowrotnym
w swojej bezdrożności

wymyśl imię swoje i odpuść nas sobie
chociaż bolą jeszcze niezabliźnione psy
kąsające spłoszony poranek tulący
rozjaśnioną czułością Ikara
ptakiem mi przybądź bosostopym
po rosie zaświergol o czymkolwiek
zamieszkaj we mnie i nie krwaw

bądź skrzydłem wiatraka
co ciszę ogarnia błękitem
pod którym zielony trzepot
haustem wypija z płuc powietrze
bądź miejscem które trzeba zająć
by zatrzymać godzinę i słowo
w milczącej wymowie
kadiszu za oczekujących

pamięci pomiędzy
obrazem pejzażu a okiem
gdy telewizor nader chętnie
częstuje racją stanu
niby w bursztynie zastyga
niewidzialny szept
i spływa zaprzęgami kropli
po szybach twojego okna

ech!…



 
COMMENTS


My rating

My rating:  
20.08.2012,  Monia Jas

My rating

My rating:  
20.08.2012,  bezecnik

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
20.08.2012,  Renata Cygan