westchnienie
blizny po ogniu zarosły perzami
przez myśli przebiegła skleroza
kruszą się imiona i skostniałe słowa
gdy każdy dobry powód staje
przed wysokim progiem
bezpowrotnym
w swojej bezdrożności
wymyśl imię swoje i odpuść nas sobie
chociaż bolą jeszcze niezabliźnione psy
kąsające spłoszony poranek tulący
rozjaśnioną czułością Ikara
ptakiem mi przybądź bosostopym
po rosie zaświergol o czymkolwiek
zamieszkaj we mnie i nie krwaw
bądź skrzydłem wiatraka
co ciszę ogarnia błękitem
pod którym zielony trzepot
haustem wypija z płuc powietrze
bądź miejscem które trzeba zająć
by zatrzymać godzinę i słowo
w milczącej wymowie
kadiszu za oczekujących
pamięci pomiędzy
obrazem pejzażu a okiem
gdy telewizor nader chętnie
częstuje racją stanu
niby w bursztynie zastyga
niewidzialny szept
i spływa zaprzęgami kropli
po szybach twojego okna
ech!…
przez myśli przebiegła skleroza
kruszą się imiona i skostniałe słowa
gdy każdy dobry powód staje
przed wysokim progiem
bezpowrotnym
w swojej bezdrożności
wymyśl imię swoje i odpuść nas sobie
chociaż bolą jeszcze niezabliźnione psy
kąsające spłoszony poranek tulący
rozjaśnioną czułością Ikara
ptakiem mi przybądź bosostopym
po rosie zaświergol o czymkolwiek
zamieszkaj we mnie i nie krwaw
bądź skrzydłem wiatraka
co ciszę ogarnia błękitem
pod którym zielony trzepot
haustem wypija z płuc powietrze
bądź miejscem które trzeba zająć
by zatrzymać godzinę i słowo
w milczącej wymowie
kadiszu za oczekujących
pamięci pomiędzy
obrazem pejzażu a okiem
gdy telewizor nader chętnie
częstuje racją stanu
niby w bursztynie zastyga
niewidzialny szept
i spływa zaprzęgami kropli
po szybach twojego okna
ech!…

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating