z jarmarku

author:  Janusz Pyziński
5.0/5 | 8


z tamtej strony nieba śpiew i turkot wozów
z jarmarku wracają znajomi
jeszcze nie rozróżniam głosów lecz wiem co mi wiozą
na sianie w półkoszkach leży moja przeszłość
jak strzecha z zasuszonych chabrów

kolorowy odpust dłoń wyciąga się sama
po druciane pierścionki
(dzisiaj w remizie poświęcenie wieńców
w pola nikt nie wychodzi na telebimie
żniwny znój sprzed lat trzydziestu paru)

smak ogórkowej wody miesza się z wołaniem
przykościelnych dziadów
miałem tam swoje miejsce przed kramem
zanim koszyki supersamów
zrobiły mi miejsce w kolejce po chleb

(dzisiaj wieczorem będzie dyskoteka
kolorowych kogutów przygłuchych uliczek krzyk
przed sklepem chłopi przepiją ostatnią wypłatę
tęsknoty za orką stosy pustych butelek
wchłoną żal sprzedanej działki)

a do mnie już jadą tamte konie sprzed lat
siwki bułanki kasztanki perspektywa czasu
ze starych obrazów na których zapomniany malarz
zostawił ślad świata i odszedł w tamtą stronę nieba

skąd wiatr przynosi wspomnienia i rozwiewa mgłę
gaśnie już telebim światła dyskoteki jeszcze tańczą świt
odjechały wozy kolorowych jarmarków i tylko sny

tylko sny



 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
19.08.2012,  Janina Dudek

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
19.08.2012,  bezecnik

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

Moja ocena

Moja ocena
My rating: