po
pamiętam cię w zachodzącym ptactwie
nad obrzeżami zagajników granicznych wsi
przeliczam wszystkie emigracje na wiosny i jesienie
ciekłym czekaniem przelewam z pustego w cień
zbierając z popiołu w popiół resztki tożsamości
są miejsca gdzie nie powinienem się zapuszczać
i sprawy rozmyte w słojach drzew i rekwiem za oknem
by zaklinać pamięć pomiędzy myślą słowem i dotykiem
zawracać dłonie i odciski warg z podróży dwóch oddechów
w niewypowiedziane które każe widzieć cię wszędzie
skąd przychodzi wędrowny sen w który rzuceni zieloną falą
nie pamiętamy swoich imion i twarzy nie wracamy do powrotów
i kolorystyki w stosunku siebie do siebie świadomie i z premedytacją
marząc o odosobnieniu może spakuje się wyjedzie wyjdzie za mąż
i nigdzie indziej nie znajdziemy swych śladów by znaczyły coś ponad
nad obrzeżami zagajników granicznych wsi
przeliczam wszystkie emigracje na wiosny i jesienie
ciekłym czekaniem przelewam z pustego w cień
zbierając z popiołu w popiół resztki tożsamości
są miejsca gdzie nie powinienem się zapuszczać
i sprawy rozmyte w słojach drzew i rekwiem za oknem
by zaklinać pamięć pomiędzy myślą słowem i dotykiem
zawracać dłonie i odciski warg z podróży dwóch oddechów
w niewypowiedziane które każe widzieć cię wszędzie
skąd przychodzi wędrowny sen w który rzuceni zieloną falą
nie pamiętamy swoich imion i twarzy nie wracamy do powrotów
i kolorystyki w stosunku siebie do siebie świadomie i z premedytacją
marząc o odosobnieniu może spakuje się wyjedzie wyjdzie za mąż
i nigdzie indziej nie znajdziemy swych śladów by znaczyły coś ponad

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating