bezdomność

author:  Janusz Pyziński
5.0/5 | 18


wracam wciąż w to samo miejsce
jak wraca się do siebie zawsze po czymś
co przypomina nie wydeptane motywy z dywanów
zmieniam tylko widoki za oknem
jak zmienia się kapcie

cień plącze się na cudzych płaskostopiach
pustka spuszcza po rynnach mokrą fotografię
pachnącą walerianą siadającą okrakiem
na smutnym miejscu pod krzyżem
wymiotującym resztkami żywicy

z kirem tarniny i kwitnącym ostem
rozmawiam szeptem o kolorach ziół
w których węszę inne domy pory roku
i każdy inny świt od tamtego
jakby to wszystko się działo teraz

tylko nie wiem kto jest kim chociaż
dalej uprawiam grządki jak uprawiam
ciebie z sobą rozmową na leżąco
to trzeba przeżyć bo to jest moje
zanim się stąd nie wyprowadzę na dobre

wszystko to dzieje się od dawna
jak krawat choć niewiarygodny
dla mnie ale całym sobą prawdziwy
jak karetka na sygnale z wchodzącym
przechodniem w kursywą pisane życie

świat staje na głowie chłopcem
podpierającym mur dla podtrzymania
klimatu slajdu w drewnianej obramówce
gdzie było tłoczno a my nie mieścimy się już
w wynajmowanej kawalerce



 
COMMENTS


Moja ocena

pod krzyżem wymiotującym resztkami żywicy;)
dobry wiersz
My rating:  
09.08.2012,  KB.

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
09.08.2012,  adam rem

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
08.08.2012,  olszyna

My rating

My rating:  
08.08.2012,  Janina Dudek

My rating

My rating:  
08.08.2012,  bezecnik

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

Moja ocena

... lubię twoje wiersze :)
My rating:  

My rating

My rating:  
08.08.2012,  renee

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

Moja ocena

podoba mi sie dobrze się go czyta... po prosttu jak dla mnie ciekawie napisany
My rating:  
08.08.2012,  Alina Bożyk