***

author:  Martyna Zgierska
5.0/5 | 11


Oto ile pozostało z dziecięcych marzeń
Parabole z drabinek i wahadła z huśtawek
Co natrętnie przypominają ---
O latach tłustych i tych wcale nietęgich

Kołyska nocy zarysowała się nad spierzchłym błękitem
Ledwie drży – błysk wąski niczym para Twoich źrenic
Wspomnienie urwane nad potokiem ze ścieków
Byłoby lepsze gdyby nigdy nie zaistniało

Zabawy w piaskownicy –
Ile ziarenek tyle było w nas czasu
Niewypowiedzianej prostoty
Łyku zbożowej kawy –
I spodenek utaplanych w błocie

Jak dziś śmieszy płacz rwany konwulsjami
I słowa perfidnie skopiowane z naszych ust
Powtarzane jak wyliczanka
Którą znają wszyscy choć nikt jej nie zapisał
I świadomość że prawdopodobnie
Mimo mądrości naszej i tych wielkich słów
To wszystko na nic ---
Nie ma genu który czerpałby z doświadczeń



 
COMMENTS


My rating

My rating:  
08.08.2012,  adam rem

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
08.08.2012,  0364

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
07.08.2012,  renee

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

Wiersz

znakomity i fascynujący . Tematem i słowem.

My rating

My rating:  
07.08.2012,  bezecnik