problematic wisdom
Sobą dudnię
Kolana do krwi
Ocieram
Miniatury miast
Mijam
Upadłe anioły
Wypełnione powietrzem
Skale głosu
Napinam
I tak umrę
Codziennie umieram
Kolana do krwi
Ocieram
Miniatury miast
Mijam
Upadłe anioły
Wypełnione powietrzem
Skale głosu
Napinam
I tak umrę
Codziennie umieram

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
Moja ocena
a rano jak z martwych powstaję by iść by biec do końcai cudne manowce :)
świetny rytm i oszczędność, a wszystko w tym wierszu, i ni kropli więcej nie trzeba, menisk wypukły