Gonitwa
Upchane, w ciasnych boksach startowych
Szlachetnych maści lśnią łuny.
Furkoczą grzywy, skrzypią podkowy,
Mięśnie napięte jak struny.
Lisie ogiery, gołębie klacze,
Araby, kuce, mustangi.
Żaden nie prycha, nie łka, nie skacze.
To wyścig światowej rangi!
Wystrzał grobową ciszę rozrywa,
Świat znika w kurzu zasłonie,
Drogę piach ścieli w brunatny dywan,
Którym mkną szczury! Nie konie...
Jeden brutalnie tratując ślepych
Chce siłą wygrać gonitwę,
Inny w lidera ogon się wczepił
Trzyma kurczowo jak brzytwę.
A triumfatorzy w euforii trwając
Zwycięstwem z gardeł wydartym,
Na haust powietrza czasu nie mają
Gdyż meta nowym jest startem.
Szlachetnych maści lśnią łuny.
Furkoczą grzywy, skrzypią podkowy,
Mięśnie napięte jak struny.
Lisie ogiery, gołębie klacze,
Araby, kuce, mustangi.
Żaden nie prycha, nie łka, nie skacze.
To wyścig światowej rangi!
Wystrzał grobową ciszę rozrywa,
Świat znika w kurzu zasłonie,
Drogę piach ścieli w brunatny dywan,
Którym mkną szczury! Nie konie...
Jeden brutalnie tratując ślepych
Chce siłą wygrać gonitwę,
Inny w lidera ogon się wczepił
Trzyma kurczowo jak brzytwę.
A triumfatorzy w euforii trwając
Zwycięstwem z gardeł wydartym,
Na haust powietrza czasu nie mają
Gdyż meta nowym jest startem.

My rating
My rating
Moja ocena
bardzo podoba mi się ta metafora...aż się ciśnie na usta Quo tak zapieprzamy, Domine...
My rating
My rating
My rating