Ku Pamięci
Co mi pozostało? Tylko zapalić znicz na grobie,
on ciągle świadczy, że myśle i nie zapomne o Tobie,
ten pechowy grudzień, 2008 roku,
przyspieszony puls.. Przyspieszenie kroku.
upadek na ziemie i wiele krwi dookoła,
pierwsza wiadomość, karetka z domu Cie zabrała.
Szpitalne sale, korytarz ciągnął sie bez konca,
a wkońcu Ty..
Leżałeś w jednej. Popłynęły mi łzy ..
To nie trwało długo, pod kroplówką pare dni,
tak krótki okres czasu w pamieci nadal tkwi .
Miało się polepszyć, lecz lepiej nie było,
w każdej szafce jakies inne lekarstwo się kryło.
Tego co czułam, nikt zrozumieć nie jest w stanie,
nadzieje miałam, ze bedzie dobrze i tak pozostanie,
lecz myliłam się, a to był tylko początek,
początek horroru, który ma innt wątek .
Twoje oczy zgasły, brak w nich miłości płomienia,
brak juz czego kolwiek, brak bo Ciebie tutaj niema,
odszedłeś, Bóg zawołał Cię do siebie,
podnoszę wzrok .. Wiem że Ty jesteś w niebie,
wiem, ze pomogasz mi kiedy mam gorsze dni,
na zawsze w moim sercu, na zawsze tato Ty..
Tak mijały miesiace, a z nimi pogarszał się Twój stan,
w moim sercu prze to wszystko jest tyle ran ..
Poszedłeś na badania no i prawda się ukazała,
wynikiem był rak, moją ręka tu zadrżała.
Kocham Cie tato ! I nigdy nie przestane !
Będe żyć dla Ciebie ! Dla Ciebie tu pozostane !
widze Cię tylko w mych snach, gdzieś daleko tam,
uśmiechasz się , jak ja to dobrze znam.
Tyle poczucia humoru nikt nie mial co Ty !
Wybacz mi tatusiu, lecz same lecą łzy..
Wnosiłeś do serc, tyle pogodnego ducha,
wiele osób teraz tego co mówie słucha ..
Chce zeby sluchali i dowiedzieli sie jaki byles!
Że byłeś BOHATEREM ! Nigdy nikogo nie zraniłeś.
on ciągle świadczy, że myśle i nie zapomne o Tobie,
ten pechowy grudzień, 2008 roku,
przyspieszony puls.. Przyspieszenie kroku.
upadek na ziemie i wiele krwi dookoła,
pierwsza wiadomość, karetka z domu Cie zabrała.
Szpitalne sale, korytarz ciągnął sie bez konca,
a wkońcu Ty..
Leżałeś w jednej. Popłynęły mi łzy ..
To nie trwało długo, pod kroplówką pare dni,
tak krótki okres czasu w pamieci nadal tkwi .
Miało się polepszyć, lecz lepiej nie było,
w każdej szafce jakies inne lekarstwo się kryło.
Tego co czułam, nikt zrozumieć nie jest w stanie,
nadzieje miałam, ze bedzie dobrze i tak pozostanie,
lecz myliłam się, a to był tylko początek,
początek horroru, który ma innt wątek .
Twoje oczy zgasły, brak w nich miłości płomienia,
brak juz czego kolwiek, brak bo Ciebie tutaj niema,
odszedłeś, Bóg zawołał Cię do siebie,
podnoszę wzrok .. Wiem że Ty jesteś w niebie,
wiem, ze pomogasz mi kiedy mam gorsze dni,
na zawsze w moim sercu, na zawsze tato Ty..
Tak mijały miesiace, a z nimi pogarszał się Twój stan,
w moim sercu prze to wszystko jest tyle ran ..
Poszedłeś na badania no i prawda się ukazała,
wynikiem był rak, moją ręka tu zadrżała.
Kocham Cie tato ! I nigdy nie przestane !
Będe żyć dla Ciebie ! Dla Ciebie tu pozostane !
widze Cię tylko w mych snach, gdzieś daleko tam,
uśmiechasz się , jak ja to dobrze znam.
Tyle poczucia humoru nikt nie mial co Ty !
Wybacz mi tatusiu, lecz same lecą łzy..
Wnosiłeś do serc, tyle pogodnego ducha,
wiele osób teraz tego co mówie słucha ..
Chce zeby sluchali i dowiedzieli sie jaki byles!
Że byłeś BOHATEREM ! Nigdy nikogo nie zraniłeś.

Moja ocena
Z twarzy to fajna lacha jesteśMy rating
Moja ocena
Moja ocena:My rating
My rating