...
Mój drogi Samie
pamiętasz naszą wyprawę na północ
latem siedemdziesiątego ósmego?
tu jest tak samo tylko trochę cieplej
sąsiedzi rzadko wychodzą z domu
ten z klatki obok, na drugim piętrze
popala fajkę i ukrywa się na balkonie przed żoną
co jeszcze?
ach tak, zmarła poczciwa pani Collins
biedaczka cierpiała na ciężką sklerozę
kiedy ostatnio spotkaliśmy się w deli
wypytywała mnie o stryja Joego
wiesz, tego sprzedawcę konfekcji ze stolicy
nie miałem serca wyznać jej prawdy
więc zapewniłem, że stary pijus ma się dobrze
A pogrzeb pani Collins był piękny
jej siostra, Ettie, wygłosiła uroczą przemowę
to taka przystojna kobieta i bardzo dzielna
przez godzinę siedziała w południowym słońcu bez kapelusza
- a skwar był niemiłosierny.
Na stypie pani McCarthy
daleka kuzynka matki męża nieboszczki z Hawajów
opowiadała o huraganie który nawiedził wschodnie wybrzeże
poczynił ponoć ogromne spustoszenia
zalewał ulice zrywał dachy domów.
Wyobraź sobie, Sam, słyszeć o sztormie
przy stu czterech stopniach w cieniu
bez najlżejszego podmuchu wiatru
w powietrzu lepkim jak smoła
to jak słuchać opowieści o smokach i potworach.
Kupiłem za rogiem cienki zeszyt
zapisuję w nim różne swoje spostrzeżenia
ale to niezbyt pasjonujące zajęcie
szczerze mówiąc bywam czasami bliski frustracji
bo oprócz kolejnych pogrzebów w zasadzie niewiele się tu zmienia.
Popołudniami grywam w szachy z Willem Attkinsem
dwa lata po wylewie wciąż trzęsą mu się ręce, ma tiki nerwowe
zdarza się że w środku partii
zarzuci ręką i bezprawnie strąci królową
poza tym zawsze przegrywa więc nie robię problemu.
Wiesz, bracie, ta moja starość
zaskoczyła mnie wczoraj - śmieszna sprawa -
gdy siedząc na werandzie zupełnie przypadkowo
spojrzałem na swoje dłonie
to były ręce starego człowieka, Samie
przypomniała mi się wtedy ćma która
wpadła do pokoju przez otwarty lufcik
gdy czytałem nekrologi w lokalnej gazecie
rozpaczliwie próbowała dostać się do światła
ludzie dziwią się temu mówią przecież
tam czeka je zguba mówią biedne zwierzę
ale wiesz, Sam, między Bogiem a prawdą
ja też chyba wolałbym umrzeć w lecie.
pamiętasz naszą wyprawę na północ
latem siedemdziesiątego ósmego?
tu jest tak samo tylko trochę cieplej
sąsiedzi rzadko wychodzą z domu
ten z klatki obok, na drugim piętrze
popala fajkę i ukrywa się na balkonie przed żoną
co jeszcze?
ach tak, zmarła poczciwa pani Collins
biedaczka cierpiała na ciężką sklerozę
kiedy ostatnio spotkaliśmy się w deli
wypytywała mnie o stryja Joego
wiesz, tego sprzedawcę konfekcji ze stolicy
nie miałem serca wyznać jej prawdy
więc zapewniłem, że stary pijus ma się dobrze
A pogrzeb pani Collins był piękny
jej siostra, Ettie, wygłosiła uroczą przemowę
to taka przystojna kobieta i bardzo dzielna
przez godzinę siedziała w południowym słońcu bez kapelusza
- a skwar był niemiłosierny.
Na stypie pani McCarthy
daleka kuzynka matki męża nieboszczki z Hawajów
opowiadała o huraganie który nawiedził wschodnie wybrzeże
poczynił ponoć ogromne spustoszenia
zalewał ulice zrywał dachy domów.
Wyobraź sobie, Sam, słyszeć o sztormie
przy stu czterech stopniach w cieniu
bez najlżejszego podmuchu wiatru
w powietrzu lepkim jak smoła
to jak słuchać opowieści o smokach i potworach.
Kupiłem za rogiem cienki zeszyt
zapisuję w nim różne swoje spostrzeżenia
ale to niezbyt pasjonujące zajęcie
szczerze mówiąc bywam czasami bliski frustracji
bo oprócz kolejnych pogrzebów w zasadzie niewiele się tu zmienia.
Popołudniami grywam w szachy z Willem Attkinsem
dwa lata po wylewie wciąż trzęsą mu się ręce, ma tiki nerwowe
zdarza się że w środku partii
zarzuci ręką i bezprawnie strąci królową
poza tym zawsze przegrywa więc nie robię problemu.
Wiesz, bracie, ta moja starość
zaskoczyła mnie wczoraj - śmieszna sprawa -
gdy siedząc na werandzie zupełnie przypadkowo
spojrzałem na swoje dłonie
to były ręce starego człowieka, Samie
przypomniała mi się wtedy ćma która
wpadła do pokoju przez otwarty lufcik
gdy czytałem nekrologi w lokalnej gazecie
rozpaczliwie próbowała dostać się do światła
ludzie dziwią się temu mówią przecież
tam czeka je zguba mówią biedne zwierzę
ale wiesz, Sam, między Bogiem a prawdą
ja też chyba wolałbym umrzeć w lecie.

My rating
My rating
My rating
My rating
.
a gdzie nuty na gitarę?;)My rating