Autoportret cierpiący
Gdy umiera coś,
W co wierzę,
To nawet ja jestem smutna.
Gdy odchodzi ktoś,
W kogo wierzę,
To nawet ja płaczę.
Gdy zawodzi ktoś,
Na kim polegałam,
To nawet mi jest przykro.
Bezduszna,
Zimna jak lód,
Obojętna jak głaz,
Wredna, cyniczna i arogancka.
A jednak tak miękka w środku.
Pod twarda skorupą ukrywająca jedwab.
Me serce krwawi.
Ma dusza łka.
I to wina Twa.
W co wierzę,
To nawet ja jestem smutna.
Gdy odchodzi ktoś,
W kogo wierzę,
To nawet ja płaczę.
Gdy zawodzi ktoś,
Na kim polegałam,
To nawet mi jest przykro.
Bezduszna,
Zimna jak lód,
Obojętna jak głaz,
Wredna, cyniczna i arogancka.
A jednak tak miękka w środku.
Pod twarda skorupą ukrywająca jedwab.
Me serce krwawi.
Ma dusza łka.
I to wina Twa.

My rating
Moja ocena
no fajnie. Ale...jest was - dwie?Nie da się wredotą, cynizmem i arogancją tylko zakryć coś, co jest miękkie w środku. Może i miękkie, ale - chore.
Zauważ, że wymiękasz wtedy, gdy coś tracisz, co albo do Ciebie należało, albo coś, w co wierzyłaś.
A jesteś w stanie wymiękać, kiedy umiera ktoś lub coś, w co niekoniecznie musiałaś wierzyć ?
A co robi Twoje miękkie wtedy, kiedy kogoś ranisz. Śpi?
A co dzieje się z tą skorupą, kiedy miękkie łka i płacze?
Przecież ta bezduszność, zimność i obojętność nie pozwala mu się na zewnątrz przebić.
To tak, jak napisałaś...jakbyś była miękka, ale tylko wewnątrz i tylko dla siebie samej.
A winy...szuka się zaczynając od siebie.
Tak odebrałam Twoj wiersz.
My rating
My rating
Moja ocena
niby moja? ;)My rating
My rating
My rating
My rating
Bardzo
Bardzo fajny tekst.Emocje aż kipią.
Zabrzmi jeszcze lepiej bez "I to"
w ostatnim wersie.