(IPOGS, Freestyle) Agent zero zero
Agent zero zero
w cieniu ukryty.
Cichy jak ta myszka
co biega mu koło nogi.
Czarna peleryna
okrywa go cała.
W cieniu starej latarni
schowany.
Stoi, czeka,
nikt nie wie na kogo.
I nikt go nie widzi,
agenta tego.
Nagle przemyka sobie,
niezauważony.
Mknie w stronę auta,
tak w niego zapatrzony.
Płaszcz mu powiewa,
gdy ten sobie truchta,
w cieniu miasta zagubiony...
w cieniu ukryty.
Cichy jak ta myszka
co biega mu koło nogi.
Czarna peleryna
okrywa go cała.
W cieniu starej latarni
schowany.
Stoi, czeka,
nikt nie wie na kogo.
I nikt go nie widzi,
agenta tego.
Nagle przemyka sobie,
niezauważony.
Mknie w stronę auta,
tak w niego zapatrzony.
Płaszcz mu powiewa,
gdy ten sobie truchta,
w cieniu miasta zagubiony...

My rating
My rating
My rating