***
Tupot dziecięcych stópek na korzeniach wielkiego drzewa,
Skakaliśmy starając się dosięgnąć konarów.
Melodyjny szum liści i śmiechu cienkich głosów,
Bawiliśmy się życiem pod ciężkim parasolem gałęzi.
On nas chronił przed słońcem południa,
Abyśmy nie poparzyli się zbyt szybko.
Z czasem odgarnialiśmy z buzi coraz więcej zielonych włosów
Odsłaniając oczy i patrząc Słońcu prosto w twarz,
Odkrywając coraz bardziej ogrom nieba,
Oceanu, po którym chmury pływają jak kontynenty.
Ciekawił nas ten świat!
Stopniowo oddalaliśmy się spod parasola,
Czasem jeszcze do niego wracaliśmy,
Chowaliśmy się przed niebem,
Gdy zrobiło się zbyt wielkie,
I przed słońcem,
Którego nadmiar raził nas w oczy.
W cieniu drzewa szukaliśmy brzęczenia
Dawnych beztroskich śmiechów,
Wtulaliśmy policzki w jego pluszowe włosy,
Robiliśmy to jednak coraz rzadziej,
Niemal o nim zapominając.
Pewnego dnia ścięto drzewo,
Zabrano naszą słodką ucieczkę.
Teraz sami musimy radzić sobie z ogromem nieba,
Szerokością horyzontu..
Jedynie korzenie przypominają nam o drzewie,
Czasem gładzimy je opuszkami palców,
Podlewając tęsknotą.
Skakaliśmy starając się dosięgnąć konarów.
Melodyjny szum liści i śmiechu cienkich głosów,
Bawiliśmy się życiem pod ciężkim parasolem gałęzi.
On nas chronił przed słońcem południa,
Abyśmy nie poparzyli się zbyt szybko.
Z czasem odgarnialiśmy z buzi coraz więcej zielonych włosów
Odsłaniając oczy i patrząc Słońcu prosto w twarz,
Odkrywając coraz bardziej ogrom nieba,
Oceanu, po którym chmury pływają jak kontynenty.
Ciekawił nas ten świat!
Stopniowo oddalaliśmy się spod parasola,
Czasem jeszcze do niego wracaliśmy,
Chowaliśmy się przed niebem,
Gdy zrobiło się zbyt wielkie,
I przed słońcem,
Którego nadmiar raził nas w oczy.
W cieniu drzewa szukaliśmy brzęczenia
Dawnych beztroskich śmiechów,
Wtulaliśmy policzki w jego pluszowe włosy,
Robiliśmy to jednak coraz rzadziej,
Niemal o nim zapominając.
Pewnego dnia ścięto drzewo,
Zabrano naszą słodką ucieczkę.
Teraz sami musimy radzić sobie z ogromem nieba,
Szerokością horyzontu..
Jedynie korzenie przypominają nam o drzewie,
Czasem gładzimy je opuszkami palców,
Podlewając tęsknotą.

My rating
My rating
My rating
My rating
Moja ocena
Troche niepotrzebnych słow i wersów......treść fajna i puenta też......ogólnie ok :))))))))