Ricky Latynowsky

author:  Marcin Kupczyk
0.0/5 | 0


zakochałam chyba się
(a jakże, wczoraj, nic nowego zresztą)
w panu jakże boskim
(o tak, normalnie padłam, wpałam i przepdałam)
urok, że dziękuję bardzo
(jak wyżej)
słodki mój typ – latynoski
(Ricky, Riiiicky)

włosy opanował w mig
(ja nie wiem do tej pory jak on to robi)
drogie spodnie i buciki
(takie wiecie, od kiedy Galeria jest i te wyprzedaże)
paznokietki ma równiuchne
(aj, może mnie smyrać i smyrać)
ten mój boski Ricky
(Ricky, Ricky-tiki)

delikatnie pieścił czule
mówił wszystko jak należy
on naprawdę mnie rozumie
jest spełnieniem mych pacierzy
wie już tyle o kobietach
czego pragną, oczekują
i pogada o facetach
że niektórzy okłamują

wczoraj zabrał mnie na jazz
(taka muza, lekko łamana, może być)
poznał z muzykami
(on to chyba zna połowę tego miasta)
mówił mi jak dobrze jest

trzymać z chłopakami
(to się wie, się dobrze wie)

ale dzisiaj coś nie tak
(no sama nie wiem, ale coś mi chyba nie pasuje)
wypadł mu z kieszeni fon
(no i tak go wzięłam, a tam jakiś SMS)
pisze że wybacza mu
(że kocha, tęskni, zapomina ten skok w bok)
wiernie kochający TOM...
(no tak, jaka durna byłam, przecież nie od dziś wiadomo że nie ma na świecie takich boskich latynosów, co to rozumieją kobietę i są tacy czuli, delikatni i heteroseksualni)



 
COMMENTS