Człowieku
(Fragment )
Unieść swe ciało w nieznany świat
Piękny w sercu odbić ślad
Gdy słowo kocham powiedzą szczere spragnione czułości usta
I zrozumienie nie wynikające z podarunku lecz z pocałunku
Oczy mówią wszystko lecz czy spojrzenie nie jest ulotne ?
Może tak bardzo chcemy by spojrzała ukochana osoba i serce dyktuje nierealne słowa wyświetla nie prawdziwy obraz
Tylko dotknąć dłoni i rozpłynąć się w marzeniach
Sztuką to nie jest ale najważniejszym posunięciem by okazać rozgrzane uczucie schowane w głębi oziębłego ciała
Ty człowieku mój przyjacielu
Nie biegnij
Pędem pędy gdy odchodzi zimowa biel
Spocznij chodź by w niej
Czy vanitas nie dziwi was ? (Vanitas - marność )
Wy głusi pędzicie w świat
Ja spokojnie idę w las
Słońce czy księżyc .
Susza lub deszcz .
Przez drogę mknę .
Bo po co ?
Dlaczego ?
Mam żyć jak wściekły zwierz
Moje spodnie żółte gdy przechodzę przez złocisty rzepak
Moje góry
Moje łąki
Moje życie bez rozłąki
Unieść swe ciało w nieznany świat
Piękny w sercu odbić ślad
Gdy słowo kocham powiedzą szczere spragnione czułości usta
I zrozumienie nie wynikające z podarunku lecz z pocałunku
Oczy mówią wszystko lecz czy spojrzenie nie jest ulotne ?
Może tak bardzo chcemy by spojrzała ukochana osoba i serce dyktuje nierealne słowa wyświetla nie prawdziwy obraz
Tylko dotknąć dłoni i rozpłynąć się w marzeniach
Sztuką to nie jest ale najważniejszym posunięciem by okazać rozgrzane uczucie schowane w głębi oziębłego ciała
Ty człowieku mój przyjacielu
Nie biegnij
Pędem pędy gdy odchodzi zimowa biel
Spocznij chodź by w niej
Czy vanitas nie dziwi was ? (Vanitas - marność )
Wy głusi pędzicie w świat
Ja spokojnie idę w las
Słońce czy księżyc .
Susza lub deszcz .
Przez drogę mknę .
Bo po co ?
Dlaczego ?
Mam żyć jak wściekły zwierz
Moje spodnie żółte gdy przechodzę przez złocisty rzepak
Moje góry
Moje łąki
Moje życie bez rozłąki

My rating
My rating