***(spod powieki...)
Spod powieki czarną łuną rozbłyska
źrenica rozwarta do nieskończoności
utkwiona w ramionach sufitu
nie widzi go
nie tuli
Dłoń co paznokciami
spijała krew ze wzgórz mojej łopatki
odnalezioną w pośpiechu
wydartą bladej skórze
strzela ku górze
by powiedzieć gwiazdom
że jej siostra umarła
poległwszy w boju z pościelą
Patrzę
Dotykasz ręką Nieba
źrenica rozwarta do nieskończoności
utkwiona w ramionach sufitu
nie widzi go
nie tuli
Dłoń co paznokciami
spijała krew ze wzgórz mojej łopatki
odnalezioną w pośpiechu
wydartą bladej skórze
strzela ku górze
by powiedzieć gwiazdom
że jej siostra umarła
poległwszy w boju z pościelą
Patrzę
Dotykasz ręką Nieba

My rating
My rating
My rating