wstecz

author:  Palique
5.0/5 | 2


Na moich dłoniach przysiadł niedbale
zatęchły zapach małych istot
Prawdziwych mieszkańców Lasu
Nogi mają z czarnego marmuru
lecz poruszają się z wdziękiem
i chichoczą
Maleńkie bożki mojej młodości

Martwa twarz poety i pieśniarza
otwiera Drzwi
(widziałem węża w jego oku)
i wszystko wydaje być się zdolne do zapisania

Potem Dobra Śmierć zabiera gitarzystkę
Małą Siostrę Kwiatów zwaną Zwycięstwem
Nie przelałem łez na darmo
ani na papier.
Mocą alchemii zmieniłem je w alkohol
Zasypiam.

Budzę się w Millenium
za sprawą Czarnej Bogini Kłamstw
wbrew pozorom dzięki niej
Wracam na łono pożółkłych kart
Pozostawiam jej Ocean
stworzony w upadku i autodestrukcji
delirium świata magii.

platoniczne i fizyczne
starsze i młodsze
potem jeszcze starsze i jeszcze młodsze
Coś zostawiłem tym przelotnym motylom

Dekadencja i Hedonizm
Spełnienie marzenia w Drewnianym Domu
Dla wszystkich coś się znalazło

Co mi zostało?

drżenie rąk



 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating: