Nad ranem
Jak ten kur pieje...
Świt spływa po szklance.
Dnieje...
Posłałem kochance
trzy lekkie kuksańce
a ona się śmieje.
Rzeczywistość się chwieje
lecz wychodzi z półmroku
rozpłaszczając się wokół
czerwieni jej loków.
Ja siedzę w rozkroku
nad płynnym śniadaniem
pytając:"Kochanie?
Co nam po tym zostanie?"
Ona zaś skromnie
skrywając pierś nagą
przemawia przytomnie
z pełną powagą
i nieskrywana odwagą:
"Chodź do mnie!"
Świt spływa po szklance.
Dnieje...
Posłałem kochance
trzy lekkie kuksańce
a ona się śmieje.
Rzeczywistość się chwieje
lecz wychodzi z półmroku
rozpłaszczając się wokół
czerwieni jej loków.
Ja siedzę w rozkroku
nad płynnym śniadaniem
pytając:"Kochanie?
Co nam po tym zostanie?"
Ona zaś skromnie
skrywając pierś nagą
przemawia przytomnie
z pełną powagą
i nieskrywana odwagą:
"Chodź do mnie!"

My rating
My rating
My rating
lekki
prawie soficznyMy rating