Obawy

author:  Zoso
5.0/5 | 8


moja choinka krwawi czystą żywicą
czekając na wyrok w wigilijny ranek
z szyderczym uśmiechem nacinam
gałązka po gałązce
jej przepalone śniegiem ramiona

słońca niedopowiedzeń błyszczą
w zachodzącym grudniu
a ja stoję z siekierą i zastanawiam się
czy ścinać ją
czy też
dać jej jeszcze chwilę na dorośnięcie

moja choinka pachnie wszystkim
tylko nie miłością
stoi dumnie nad zamarzniętym stawem
w którym pływają niezjedzone karpie

wtem przewraca się na ziemię płosząc sarny
a ja kładę się koło niej i tulę do serca
urywam igiełkę i kreślę na ziemi
wielki napis przepraszam

potem odchodzę ze spuszczoną głową
ściągam szalik czapkę i smutek
jem barszcz z torebki
i słucham bicia samotnego serca



 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
23.12.2011,  Marek Kular

Moja ocena

bardzo smutne, niech nie będzie prawdziwe
My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
23.12.2011,  kate

Moja ocena

a ja wczoraj przytargałem do domu niewielką choinkę, ale za to w donicy ;)

pozdrawiam
My rating: