Listopad padł

author:  Zoso
5.0/5 | 7


biegnę uparcie ze wzrokiem w chmurach
po niezbadanych ścieżkach egzystencji

wiatr kryje się w moim zamykanym zegarku
z połamaną na cząstki duszą

łapię odłamki sekund między palce
wcieram je w skórę i modlę się skrycie
żeby było więcej
jeszcze więcej głębszych oddechów

trzymam się kurczowo każdego słupa nadziei
lecz mimo tych najdrobniejszych uśmiechów
mimo tych paru uniesień
płaczę wciąż
nad rozlaną wódką moich drobnych marzeń
nad zmarnowanym czasem i jeszcze trochę
nad sobą


po niezbadanych ścieżkach archetypowych uczuć
czołgam się oblepiony słońcem i błotem
może kiedyś dotrę w końcu
tam gdzie moje serce

może kiedyś
obudzę się na karmazynowej łódce
gdzieś pośrodku siebie



 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
17.12.2011,  Zuza

Moja ocena

dotarcia do serca zatem życzę


My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating: