***(Pośród stu milionów)

author:  Zoso
5.0/5 | 6


pośród stu milionów uniesień
było niebo
żyło własnym życiem karmiło świętych gościło nas
pachniało sierpniem
jak karmazynowy przypływ
jak powiew zefiru wolności
jak dom
nasz dom


pośród tysięcy zmartwień trosk i lawiny stresu
byłem ja
trzymałem w ręku różaną pochodnię a ty
siedziałaś w mojej kieszeni na bujanym fotelu
z obrazem Marylin Monroe w dłoni
paliłaś cienkiego papierosa i głaskałaś moją duszę po szyi

uwielbiałem patrzeć jak wdychasz zapach moich włosów
jak bawisz się z moimi emocjami w kalambury
jak żyjesz w ogrodzie moich dźwięków

jak jesteś i jeszcze lubisz
słuchać moich powtórzeń
składających się w jedno wielkie
kocham


trzydzieści dni i nocy mógłbym streszczać ci świat
i będzie pospolicie normalnie nijak
bo to za mało
za krótko
nie dla nas

bo tylko w niebie
mogę tłumaczyć ci wizję mojej doskonałości
tylko w niebie
które zamieszkało na naszym poddaszu



 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
15.12.2011,  Mills