DLACZEGO..................

author:  Marceli Frank
5.0/5 | 1


Pragną byś wziąć trwałą sieć .
Złowić zalany ludzki brud .
Zamknąć w próżności w której tkwią .
Zatoczyć koło .
Przypomnieć ból młodego człowieka .
Z miłością wieczną stworzone .
Wbijają sztylet w sercowy mięsień .
Rzucając szkicowane refleksje .
Chwytając kruchy róg wydarzeń .
Nie znając celu twórczego .
Płochliwe zwierze .
Rozmowy z niebem .
Ucieczki w zieleń .
Wiosenne brzozy soki .
Bezowe zapachy .
Czerwone maki .
Łąki pełne śpiewu .
Błękit bez gniewu .
Słowa cieknące z bicia przyrody .
W pamięci obraz pisany trwałością .
Pod powieką słony smak .
Deszcz podający rzęż .
Wylany do brudnego naczynia .
Gryzie żal .
Wykolejony czas .
Toczy nie oczekiwany stan .
Odeszła zima .
Odszedł zimowy dzień .
Odeszłaś w roztopionych chwilach .
Ciepły promień toczył cię z gór .
Wieczny szum .
Opętał rozum mój .

Ślady w puchu .
Ślady w piachu .
Ślady strachu .
Ślady czerwieni na policzku .
Podmuch wietrzny .
Kruszy .
Gubi .
Znika .
Przypomnienie suche .
Wzrokiem przez szklane wrota .
Pełne zacieków po nocnej ulewie .
Policzki czują wyschnięte łzy ..
Szum .
Podmuch .
Wiatr wtargną .
Okiennice budzi .
Trzask !!.
Kryształowy piach .
Tnie wrażliwość skóry .
Siłą głosu .
Słodka cisza.
Cierpieniem dnia .
Cieknąca łza .
Każdy Bogiem chce się stać .
Sypać złoty pył .
Tonąć w nim .
W cud złudności wtopieni .
Nie pukają .
Dobra sprzedają .
Zła pragną .
Zdechły sens trwania .
Jedwabne muśnięcie .
Zahartowanego policzka .
Trud przetrwania .
Oddechem niewolniczym budzony .
Krzykiem !.
Płaczem!.
Spojrzeniem wroga niszczony .
Pięść w pięść .
W sercu sęk .
Długi frez .
Twardych zdarzeń .
Masowy cel .
Skłóconych rosnącym trudem .
Otępiałe cięte twarze .
Ostrzem srogich dni .
Uraniają nieustaną bezbarwność .
Ludzka ważność .
Syci trafianą marność .
Pościelowy czas .
Dłonią lekkich obyczajów .
Krwistych panów .
Żarłocznych chamów .
Wyleżała pogiętą .
Uległą postawą .
Prasowanych zdarzeń niezliczoność .
Lawina życie pochłaniająca .
Ruchu pragnąca .
Ładu nie bojąca .
Niszcząca .
Wyciskane wrzody .
Gładką dłonią .
Leje się łój .
Gruba fałszywość .
Cienkiej prawości .
Prawda ranna.
Ciało magia .
Opętany lud .
W bezdusznej czerni .
W pustce skażonej .
Goryczy jakość .
Zamazanych postaci .
Pytań nie zadają .
Poją żądzą ciało .
Sypią złudny rozkwit .
Czekając na chciwy deszcz.
Który przyniesie strzelający czarny pęk .
Zasypany żarem czerni .
Alkoholowy świat .
I szlochaj .
I pytaj ?.
Głupcze dziś .
Twe życie zwiędnie .
Nowe rozkwitnie ?.
Gorącym objęciem ?.
Nagim wzięciem ?.
Cudzą pracą .
Cudzym dłutem .
Złote wióry .
Spojrzeniem w chmurę ?.
Trutniów gorzkim miodem ?.
Wybitnością zbitą szlaku .
Zamazane przeznaczenie .
Marzenie ....



 
COMMENTS


My rating

My rating:  
06.12.2011,  adieu