cokolwiek
zaglądnęłam do kieliszka.
znalazłam trochę płynu.
przeszukałam całą lodówkę,
a w niej było tylko jakieś tam jedzenie.
przeszłam się po pokojach,
gdzieś w kątach czaiły się głupie pajęczyny.
głupie.
głupi świat. głupie życie.
skoro nie było tego w domu, to wyszłam na zewnątrz.
powąchałam powietrze...
i nic - tylko kurz unoszących się spalin.
ani w trawie.
ani w niebie.
ani w słońcu czy deszczu.
a już na pewno nie w twarzach cyborgów
udających ludzi.
ani grama sentymentów:
roboty stworzone by żyć dla pracy.
w końcu...
przypomniałam sobie starą kryjówkę - wspomnienia.
i wreszcie znalazłam Przyjaźń.
znalazłam trochę płynu.
przeszukałam całą lodówkę,
a w niej było tylko jakieś tam jedzenie.
przeszłam się po pokojach,
gdzieś w kątach czaiły się głupie pajęczyny.
głupie.
głupi świat. głupie życie.
skoro nie było tego w domu, to wyszłam na zewnątrz.
powąchałam powietrze...
i nic - tylko kurz unoszących się spalin.
ani w trawie.
ani w niebie.
ani w słońcu czy deszczu.
a już na pewno nie w twarzach cyborgów
udających ludzi.
ani grama sentymentów:
roboty stworzone by żyć dla pracy.
w końcu...
przypomniałam sobie starą kryjówkę - wspomnienia.
i wreszcie znalazłam Przyjaźń.

My rating
My rating