Kap, kap
Kap, kap idę po chodniku,
kap, kap coś mokrego spływa mi po poliku,
kap, kap słyszę i staję,
bum, bum patrzę na dzieci bawiące się piłką,
puk, puk patrzę na starca stukającego laską,
kap, kap ruszam dalej, lecz znów staję,
kap, kap patrzę pod stopy
i widzę blado czerwoną kałużę niczym róże przekwitłe,
kap, kap dotykam twarzy i uśmiecham się czując mokre krople,
kap, kap dotykam piersi i uśmiecham się czując mokre krople,
kap, kap układam się wolno na ziemi,
Już nie słychać „kap, kap”,
Zamykam, więc oczy z uśmiechem i umieram.
kap, kap coś mokrego spływa mi po poliku,
kap, kap słyszę i staję,
bum, bum patrzę na dzieci bawiące się piłką,
puk, puk patrzę na starca stukającego laską,
kap, kap ruszam dalej, lecz znów staję,
kap, kap patrzę pod stopy
i widzę blado czerwoną kałużę niczym róże przekwitłe,
kap, kap dotykam twarzy i uśmiecham się czując mokre krople,
kap, kap dotykam piersi i uśmiecham się czując mokre krople,
kap, kap układam się wolno na ziemi,
Już nie słychać „kap, kap”,
Zamykam, więc oczy z uśmiechem i umieram.

My rating