Epitafium

author:  kabujan
5.0/5 | 8


Był sobie blask
stary jak świat,
który przybywał tutaj co roku.
Zabierał brzask
i zieleń kradł
I tańczył z wiatrem po zmroku.

Był sobie strach
samotny jak łza
niepełny jak owocu połowa.
Gdy mówił: "szach"
to potem był mat
Lecz najczęściej zamierał w pół słowa.

Nie wiedział nikt
kto na świecie żył
po co przychodzą te cienie.
Gdy dzwonów krzyk
na alarm bił
kończyło się ludzkie istnienie.

Wśród łąk i gór,
wśród lasów i mórz
przez pokolenia to było niezmienne:
że śpiewał chór
piosenkę gróźb
- odejścia smutne, płomienne.

I duchy szły,
bo śmierci zew
nigdy dwa razy nie wołał.
Do lepszych dni,
do szumu drzew,
by obejść świat dookoła.

Czy leje się krew,
czy kończy się w śnie,
uniknąć tego nie zdołasz:
bo jest śmierci zew
i wybrał cię
twe imię też kiedyś zawoła...



 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

@wiatr-w-oczy

bardzo mnie to cieszy, że się podoba. w zasadzie jestem jeszcze młoda i raczej ''zielona'', ciężko tu mówić o jakimkolwiek profesjonalizmie, dlatego takie słowa bardzo wiele dla mnie znaczą, zatem dziękuję :)
19.10.2011,  kabujan

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

Moja ocena

Epitafium każdego z nas!
Podoba mi się bardzo.
Na dodatek dobrze zachowany rytm i dobrane rymy. Zdawać by się mogło, że wiersz tej treści powinien być biały... ale nie - te rymy doskonale tu pasują.
My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
17.10.2011,  Marek Kular