Poranki
Poranki zamglone strzępami Snu, tępego, brudnego chodnika
Kładzione na wznak niemal martwe ciało, niedopieszczone, cóż, tego brak.
Cicho w pokoju, tylko ściany brzęczą o pomocach, których nie dał Nikt
Choć nie Istniejemy-musimy żyć, by dostrzec Wschód na horyzoncie.
Kładzione na wznak niemal martwe ciało, niedopieszczone, cóż, tego brak.
Cicho w pokoju, tylko ściany brzęczą o pomocach, których nie dał Nikt
Choć nie Istniejemy-musimy żyć, by dostrzec Wschód na horyzoncie.

My rating
My rating
My rating
My rating