pożegnanie
Gdzieś daleko stąd
Na przystani świata
Anioł dawno zwiądł
I nie próbuje latać.
Cóż, aniele, z tobą?
Gdzie zmarła twoja wiara?
Koniec już z przygodą?
Znów będziesz stać przy garach...
Ubierzesz bruzdy głębokie
I weźmiesz problemy na barki
Ostatni jeszcze rzut okiem
Na kupny los bez przymiarki.
Kiedyś byłeś motylem
Nie istniały złe dni
Dziś tylko smutne żonkile
Szukają ciebie wśród krwi
A ty, och ty, więzień i zbieg
Nie wrócisz już na ten most
Tylko fala uderzy o brzeg
Samotność rozpłacze się w głos...
Na przystani świata
Anioł dawno zwiądł
I nie próbuje latać.
Cóż, aniele, z tobą?
Gdzie zmarła twoja wiara?
Koniec już z przygodą?
Znów będziesz stać przy garach...
Ubierzesz bruzdy głębokie
I weźmiesz problemy na barki
Ostatni jeszcze rzut okiem
Na kupny los bez przymiarki.
Kiedyś byłeś motylem
Nie istniały złe dni
Dziś tylko smutne żonkile
Szukają ciebie wśród krwi
A ty, och ty, więzień i zbieg
Nie wrócisz już na ten most
Tylko fala uderzy o brzeg
Samotność rozpłacze się w głos...

My rating
właśnie
zacznij znowu latac a my bedziemy cie kochac okyMy rating