Rysa na krze
Śnieg to cisza, która leczy
Jest pismem nieba
Nieodczytanym i do odczytania
Dopiero przy biegunie
Przesilenia łez
Natura
W absolutnym sekrecie
Przygotowuje wiosenny spektakl
Za żelazną kurtyną
Z naszych anielskich
Inskrypcji ze szronu
Kiedy odkryliśmy
Kontury płatka śniegu
On właśnie rozwiązał
Swoją umowę
O dzieło nakrycia pierzyną
Ziemi obiecanej
Za siedmioma górami
Za siedmioma morzami
Jest lud,
W którym rozlała się rozpacz
Z jesiennymi gwiazd warkoczami
I płonie od namiętności
Tysiącem wartości
Choć jest nas
Zmrożona kra
Ni dymów, ni rad
O Oświecenie
Mogą psy łkać
A rys ni może być
Nieskończoność
Jest pismem nieba
Nieodczytanym i do odczytania
Dopiero przy biegunie
Przesilenia łez
Natura
W absolutnym sekrecie
Przygotowuje wiosenny spektakl
Za żelazną kurtyną
Z naszych anielskich
Inskrypcji ze szronu
Kiedy odkryliśmy
Kontury płatka śniegu
On właśnie rozwiązał
Swoją umowę
O dzieło nakrycia pierzyną
Ziemi obiecanej
Za siedmioma górami
Za siedmioma morzami
Jest lud,
W którym rozlała się rozpacz
Z jesiennymi gwiazd warkoczami
I płonie od namiętności
Tysiącem wartości
Choć jest nas
Zmrożona kra
Ni dymów, ni rad
O Oświecenie
Mogą psy łkać
A rys ni może być
Nieskończoność

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
Jest nieskończoność rys
bo przetapiają się co cztery lataMy rating