List III
Czas nie nagli
a przesuwa obarczoną niepokojem ciszę
w powolne zanikanie
bezszelestnie
wtedy zaczynam biec
myślami
do ciebie
muśnięć niezliczonych
dzikość czerwonych obłoków
z nieodłącznie lirycznym zaśpiewem miażdży tęsknotę
kawałek po kawałku
oddech wariuje
od ciepła twoich ust
i z nim
w środku rozpętanego uniesienia
trwaj
nie zwalniaj dotyku
bądź każdym księżycem
aż po ostatni sen
prowadź
przez meandry afektu
usta
podpalone...
Hope Love
a przesuwa obarczoną niepokojem ciszę
w powolne zanikanie
bezszelestnie
wtedy zaczynam biec
myślami
do ciebie
muśnięć niezliczonych
dzikość czerwonych obłoków
z nieodłącznie lirycznym zaśpiewem miażdży tęsknotę
kawałek po kawałku
oddech wariuje
od ciepła twoich ust
i z nim
w środku rozpętanego uniesienia
trwaj
nie zwalniaj dotyku
bądź każdym księżycem
aż po ostatni sen
prowadź
przez meandry afektu
usta
podpalone...
Hope Love

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
@ Charlie Cbdo
to stąd, że oczekiwałem syntezy, a jest nieustanna analiza.To chyba właśnie jest poezja - drobiny piasku na drodze dokądś.
dla czytelnika
nieczytelna jest granica pomiędzy hormonem a gruczołem pomimo wielu doświadczeń.