Piątek trzynastego

author:  Zoso
5.0/5 | 1


tonę (bez)pretensjonalnie
nurkując w rdzawej sadzawce

trącam palcem lodowy sześcian

przełamem wewnętrznym
z Titanikiem równać się mogę

uciekłem znów przypadkiem
niezrozumienia łez kanałem szarym
gasząc pochodnie cierpliwości

siedzę tu znajdując drugie dno
w karafce myśli wypełnionej po brzegi
wywarem ze złości nocą warzonej

na łokciach sarkazmu oparty siedzę
lakierkami dumy ścieram brud podłogi

dymu cygarowego miligramy wsysam
wypalając się powoli dogasam samotnie

miałem być twardy przecież
przecież spokojem pachnieć miałem

daleka droga do piątej trzydzieści



 
COMMENTS


.

na łokciach sarkazmu oparty siedzę
lakierkami dumy ścieram brud podłogi-

jest dobre

My rating

My rating: