Piątek trzynastego
tonę (bez)pretensjonalnie
nurkując w rdzawej sadzawce
trącam palcem lodowy sześcian
przełamem wewnętrznym
z Titanikiem równać się mogę
uciekłem znów przypadkiem
niezrozumienia łez kanałem szarym
gasząc pochodnie cierpliwości
siedzę tu znajdując drugie dno
w karafce myśli wypełnionej po brzegi
wywarem ze złości nocą warzonej
na łokciach sarkazmu oparty siedzę
lakierkami dumy ścieram brud podłogi
dymu cygarowego miligramy wsysam
wypalając się powoli dogasam samotnie
miałem być twardy przecież
przecież spokojem pachnieć miałem
daleka droga do piątej trzydzieści
nurkując w rdzawej sadzawce
trącam palcem lodowy sześcian
przełamem wewnętrznym
z Titanikiem równać się mogę
uciekłem znów przypadkiem
niezrozumienia łez kanałem szarym
gasząc pochodnie cierpliwości
siedzę tu znajdując drugie dno
w karafce myśli wypełnionej po brzegi
wywarem ze złości nocą warzonej
na łokciach sarkazmu oparty siedzę
lakierkami dumy ścieram brud podłogi
dymu cygarowego miligramy wsysam
wypalając się powoli dogasam samotnie
miałem być twardy przecież
przecież spokojem pachnieć miałem
daleka droga do piątej trzydzieści

.
na łokciach sarkazmu oparty siedzęlakierkami dumy ścieram brud podłogi-
jest dobre
My rating