letnia burza
pruję niebo jak stare płótno
tańczę z drzewami bo było nudno
niosę żar w pulsie bezkresu
głos mam z grzmotu
moc z nieskończoności
spadam w czarną pianę mchu
chwilą wieczną w rozedrganym echu
tańczę z drzewami bo było nudno
niosę żar w pulsie bezkresu
głos mam z grzmotu
moc z nieskończoności
spadam w czarną pianę mchu
chwilą wieczną w rozedrganym echu

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating