„Podróż”
Spakowałam ciszę do małego plecaka,
złożyłam myśli jak mapy —
te, które kiedyś prowadziły donikąd.
Wyruszyłam.
Najpierw była pustynia —
rozgrzane do granic słowa,
których nikt nie wypowiedział.
Piasek wdzierał się w oczy jak wspomnienia,
a ja uczyłam się nie uciekać przed słońcem,
które nazywało mnie po imieniu.
Potem ocean.
Fale biły o żebra,
jakby serce chciało rozbić klatkę
i wypłynąć gdzieś dalej.
Nauczyłam się oddychać pod wodą,
wśród lęków, które miały moje oczy.
Były też góry —
ostre jak decyzje,
których nigdy nie podjęłam.
Wspinałam się po nich powoli,
z każdym krokiem cięższa o prawdę,
lżejsza o udawanie.
A potem miasto.
Pełne ludzi,
którzy byli mną sprzed lat.
Mijali mnie bez słowa,
ale ich spojrzenia
zostawiały ślady na skórze.
Najtrudniejsza była dżungla.
Gęsta od emocji,
splątana z niedopowiedzianych zdań.
Tam zgubiłam drogę —
i właśnie tam
znalazłam siebie.
Bo ta podróż
nie miała celu na mapie.
Z każdym krokiem odkrywałam,
że świat, który przemierzam,
to tylko odbicie
tego, co we mnie.
I kiedy wróciłam —
z piaskiem w dłoniach,
z solą na ustach,
z ciszą w oczach —
zrozumiałam,
że nie trzeba iść daleko,
żeby dotrzeć najgłębiej.
złożyłam myśli jak mapy —
te, które kiedyś prowadziły donikąd.
Wyruszyłam.
Najpierw była pustynia —
rozgrzane do granic słowa,
których nikt nie wypowiedział.
Piasek wdzierał się w oczy jak wspomnienia,
a ja uczyłam się nie uciekać przed słońcem,
które nazywało mnie po imieniu.
Potem ocean.
Fale biły o żebra,
jakby serce chciało rozbić klatkę
i wypłynąć gdzieś dalej.
Nauczyłam się oddychać pod wodą,
wśród lęków, które miały moje oczy.
Były też góry —
ostre jak decyzje,
których nigdy nie podjęłam.
Wspinałam się po nich powoli,
z każdym krokiem cięższa o prawdę,
lżejsza o udawanie.
A potem miasto.
Pełne ludzi,
którzy byli mną sprzed lat.
Mijali mnie bez słowa,
ale ich spojrzenia
zostawiały ślady na skórze.
Najtrudniejsza była dżungla.
Gęsta od emocji,
splątana z niedopowiedzianych zdań.
Tam zgubiłam drogę —
i właśnie tam
znalazłam siebie.
Bo ta podróż
nie miała celu na mapie.
Z każdym krokiem odkrywałam,
że świat, który przemierzam,
to tylko odbicie
tego, co we mnie.
I kiedy wróciłam —
z piaskiem w dłoniach,
z solą na ustach,
z ciszą w oczach —
zrozumiałam,
że nie trzeba iść daleko,
żeby dotrzeć najgłębiej.

My rating
Oto
jeden z najlepszych wierszy tutaj.My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating