Wrzos
Różą tańczył cały świat,
gdy istniał w nim „nasz pan”.
W nim mieściło się wszystko, co na ziemi —
cuda zapisane w śpiewie zenitu.
Wszystko zamknięte w aparacie,
jak klisza nieba, światła ślad.
Obłoki wciąż się przemieniają —
raz chmura, raz deszcz, raz blask.
I dzień mój jasny się otwiera
jak słoneczny, cichy patrol.
Daję tu strawę i ożywienie —
każdy jest panem własnych dróg.
Z ziemi wyciągam drożdże wrzosu,
z ciszy, co rodzi nowy smak.
I świat się kręci w rytmie losu,
gdzie człowiek zostawia swój znak.
gdy istniał w nim „nasz pan”.
W nim mieściło się wszystko, co na ziemi —
cuda zapisane w śpiewie zenitu.
Wszystko zamknięte w aparacie,
jak klisza nieba, światła ślad.
Obłoki wciąż się przemieniają —
raz chmura, raz deszcz, raz blask.
I dzień mój jasny się otwiera
jak słoneczny, cichy patrol.
Daję tu strawę i ożywienie —
każdy jest panem własnych dróg.
Z ziemi wyciągam drożdże wrzosu,
z ciszy, co rodzi nowy smak.
I świat się kręci w rytmie losu,
gdzie człowiek zostawia swój znak.

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating