KAT'YŃ JAK WULKAN - [2]

5.0/5 | 4


KAT'YŃ JAK WULKAN - [2]

Znów krwi wulkan… Katyń
rana w tej nieludzkiej ziemi
nasiąkła krwią bliźnich naszych
druty u rąk, u szyj sznury
święta ziemia… jak przeklęta
tu gdzie zmierza myśl ostatnia
w zgrzytach ku próżni morderczej
źrenic rozpływają się kontury

W kokon mgły wtulony las
z zimowego snu znów bestia
niedźwiedź zgłodniały się budzi
i pełzną tej bestii krwiożercze
czerwone… skarlałe szczury
by znów nam zabrać najlepszych
chłopców malowanych… Polaków
tam… gdzie zatrzymał się czas
niewinnych ludzi

Gdy serce jak kryształ pęka
w rozbracie z prawem natury
a świst tnie dźwięk martwej ciszy
rodzi się we mnie… i wzbiera
odżywa jak sowiet parszywa
nieznośnie krwawiąca udręka
a może boleśnie umiera ?

Bez odpowiedzi ciąży pytanie
w tle z twarzą przebrzydłą
Stalina koszmar przeklęty
monstrum… kreatura… chimera
wypluwam z siebie to zdanie
czy komuś na górze za mało ?
tych polskich istnień tysięcy
dzięki za twą wolną wolę… panie

Jeszcze tę garstkę ojców i matek
synów i córek i sióstr i braci
dla czyjego, równego rachunku
i kto ten rachunek zapłaci
i komu w niebie brakło ?
czarnych nocy ludożerczych kruków
oprawców czerwonych siepaczy
krwią kalkowanych całunów
twarzy zmiętych jak masek

Potoków łez… krzyków rozpaczy
i jak zapomnieć… jak wybaczyć
ty umiesz… powiedz potrafisz ?
ja nie

⊰Ҝღ$⊱……………………………………………… T☀ruń - 13 kwietnia '11



 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating: