(IPOGS, Freestyle) Miłośnik pomidorów
Czerwieniłem się pod Twymi spojrzeniami
Dniami śledziłem, łakomy Twego blasku
zostawałem z westchnieniem gdy kryłaś się nocami
by wstrzymywać oddech o brzasku
dla Twojej uwagi urosłem i nabrzmiałem
wspiąłem się nad wyraz i nad liść zielony
wśród Twoich pieszczot odległych dojrzałem
soczysty dziś dniem już, syty i spełniony
Wiatr liście otrząsnął, ostatnie promienie
Oddałem życie, wciąż zgodny matce
zerwało mnie lekko skąpe przeznaczenie
i jak to pomidor, skończyłem w sałatce.
Dniami śledziłem, łakomy Twego blasku
zostawałem z westchnieniem gdy kryłaś się nocami
by wstrzymywać oddech o brzasku
dla Twojej uwagi urosłem i nabrzmiałem
wspiąłem się nad wyraz i nad liść zielony
wśród Twoich pieszczot odległych dojrzałem
soczysty dziś dniem już, syty i spełniony
Wiatr liście otrząsnął, ostatnie promienie
Oddałem życie, wciąż zgodny matce
zerwało mnie lekko skąpe przeznaczenie
i jak to pomidor, skończyłem w sałatce.

Moja ocena
addio pomidory, addio utracone, przez długie złe miesiące wasz zapach będę czuł.My rating
Moja ocena
brawo