zanim
więc jeszcze raz sen a może parafraza litanii odmawianej w połowie osiemdziesiątych
w kaplicy wypełnionej aromatem kadzidła
było duszno duch święty trzepotał uwięziony w słowach wyuczonych na pamięć
nikt nie domyślał się w tym fizjologii a ona tam była jak chwilowo oszołomione zwierzę
i była druga ona i on wpatrzony w wodospad jej włosów
czarne wody zachwytu
i smakował w myślach jej imię
nie znał jeszcze pożądania
aromat kadzidła wpadał w nozdrza jak czas
w kaplicy wypełnionej aromatem kadzidła
było duszno duch święty trzepotał uwięziony w słowach wyuczonych na pamięć
nikt nie domyślał się w tym fizjologii a ona tam była jak chwilowo oszołomione zwierzę
i była druga ona i on wpatrzony w wodospad jej włosów
czarne wody zachwytu
i smakował w myślach jej imię
nie znał jeszcze pożądania
aromat kadzidła wpadał w nozdrza jak czas

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating