***
bądź mi pieśnią kwitnących sadów
lekkością ptasich lotów podniebnych
powietrzem po deszczu nagłym i letnim
które w płuca nabieram i drżę
niech Cię mam tuż pod skórą
w roztańczonej w skroniach krwi
dreszczem przebiegaj od stóp aż po końce rzęs
zapachem na poduszce zakpij z rozstania
bądź mi bramą raju
bądź rozkoszą wygnania
lekkością ptasich lotów podniebnych
powietrzem po deszczu nagłym i letnim
które w płuca nabieram i drżę
niech Cię mam tuż pod skórą
w roztańczonej w skroniach krwi
dreszczem przebiegaj od stóp aż po końce rzęs
zapachem na poduszce zakpij z rozstania
bądź mi bramą raju
bądź rozkoszą wygnania

My rating
My rating