Werbena
Jeszcze rozpaczliwie kwitnie ze wszystkich sił,
jakby nie chciała uwierzyć,
że jej martwe gałązki
poddały się i myślami wędrują
na strych do starego zielnika.
Przechylam bezradnie konewkę,
twarda woda najpierw udaje, że kapie,
a potem nagle wybucha głośnym płaczem.
Drobne, brzoskwiniowe koszyczki
dotykają na pożegnanie mojej dłoni…
jakby nie chciała uwierzyć,
że jej martwe gałązki
poddały się i myślami wędrują
na strych do starego zielnika.
Przechylam bezradnie konewkę,
twarda woda najpierw udaje, że kapie,
a potem nagle wybucha głośnym płaczem.
Drobne, brzoskwiniowe koszyczki
dotykają na pożegnanie mojej dłoni…

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating