Warkocz życia.
Splatasz włosy, jaka soczewki,
bierzesz w dłonie, trzy literki,
przełóż na liczby, tak jak dzieci...
A zgubiło, kredkę śmieci,
B, jak balon sobie pekł,
widzisz teraz C, to rtęć,
bierz do siebie , to co chcesz,
ja wybieram, to jest zef.
Zef i słońce, na pulpicie,
rysy jego zmarszczki wokół,
nerki są już w porządku,
A ,alfabet, będzie końcem.
Szkoła życia, rysunek malutki,
Krocz więc drugą, swojej przyjaciółki.
Warkocz nieba, dusza śpiewa.
bierzesz w dłonie, trzy literki,
przełóż na liczby, tak jak dzieci...
A zgubiło, kredkę śmieci,
B, jak balon sobie pekł,
widzisz teraz C, to rtęć,
bierz do siebie , to co chcesz,
ja wybieram, to jest zef.
Zef i słońce, na pulpicie,
rysy jego zmarszczki wokół,
nerki są już w porządku,
A ,alfabet, będzie końcem.
Szkoła życia, rysunek malutki,
Krocz więc drugą, swojej przyjaciółki.
Warkocz nieba, dusza śpiewa.

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating