Tamtego dnia byłem prawdziwie wolny

author:  Przemek Trenk
5.0/5 | 4


usiadłem na wzgórzu w cieniu sędziwego dębu
przyszedłem tu, by patrzeć na zachód słońca nad miastem jednakowych brył, myślałem o samotności mieszkającej w domach starych ludzi

przyszedłem tu, aby ukryć wilgotność oczu
ja pustelnik uciekający przed sobą samym
włóczęga szukający sensu istnienia w kamieniu
kontemplujący chmury

koło mnie wyrósł tulipan w kolorze krwi
emanacja życia, świętość zamieszkała na wzgórzu
jakże cię kochałem, kwiecie zrodzony z boskiej miłości

kochałem korzenie drzew, pędy bluszczu, z dala
od brudu codzienności, pyłu obcego dla mnie miasta
jakże kochałem porzuconą puszkę po piwie z pordzewiałym językiem

kontemplowałem szum trawy, jej wilgotność, każde źdźbło, kontemplowałem swoje istnienie i piękno tulipana, chwytając ostatnie promienie umierającego dnia, wolny umierałem z nim



 
COMMENTS


My rating

My rating:  
25.04.2025,  Rafał Gatny

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
23.04.2025,  Ula eM

My rating

My rating: