***

author:  Karolina Gromelska
5.0/5 | 3


nie odepchnęła go nawet ropa
sącząca się z rany
jak larwa wypełzająca ze spruchniałego pnia
opatrzył ją a potem długo całował
ciało będące po długiej ciemnej zimie
prawie jak psy w schronisku
których nikt nie chce
szaro-bure
sam miał brudne ręce
wiedział że i tak go wpuści
i pozwoli myślą mową i uczynkiem
pobrudzić się jeszcze bardziej

(Erotyk napisany podczas warsztatów o turpizmie w sztuce)



 
COMMENTS


@ Anna Krzyczkowska

No właśnie pomyślałam, że krótkie wyjaśnienie jest tu potrzebne ;)

dobrze

że był ten dopisek w nawiasie...

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating: