Wiersz

5.0/5 | 5


Cień wynurza już zmarszczki.
Grzbiet czasu wygięty
ku słońcu bez-czasu,
jakie stygnie.

Deszcz spływa i po kopule bez-wieczności.
Nagość świtu już się bieli.
Czas obraca wszystko od początku.

Jutro zieleń utopi się
na dzień dobry
pośród gęstwiny zdarzeń,
jakie będą się stawać,
krok po kroku,
w uśmiechu, w zapomnieniu,
w natchnieniu i nawet rozkojarzeniu.

Czas pręży siły,
by rozbić się
o atramentowy brzeg.
Cisza rozgałęzia swoje oczy
wśród fal odmętu.
Unosi się zatoka
bez pejzażu.
Wszystko się klaruje od nowa.
To jest nadzieja istnienia.
Wciąż wynurzać się
ku nowej wieczności...



 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating: