Zapach jesieni
Ranek się budzi, wonią mgły srebrzystej
dzień wstaje świtu melancholią.
Pokój opuścił sierpniowy kochanek,
perłami rosy pająk utkał kolię.
Snuje się lato...Na babie nitki
próbuje nawlec jarzębu korale.
Szeleszczą brzozy liści cekinami,
dmuchawce niosą jesienne woale.
Ogrody pachną olejkiem różanym,
tańczą w alejkach koronkowe cienie.
Ławki z zadumą patrzą w nieba błękit,
a drzew korony szumią wiatru tchnieniem.
Słońce maluje zachody farbami,
chłodno zerkają wrześniowe wieczory.
Pędzą ulice barwnymi światłami,
spacery noszą cieplejsze ubiory.
~Anka Sasanka
dzień wstaje świtu melancholią.
Pokój opuścił sierpniowy kochanek,
perłami rosy pająk utkał kolię.
Snuje się lato...Na babie nitki
próbuje nawlec jarzębu korale.
Szeleszczą brzozy liści cekinami,
dmuchawce niosą jesienne woale.
Ogrody pachną olejkiem różanym,
tańczą w alejkach koronkowe cienie.
Ławki z zadumą patrzą w nieba błękit,
a drzew korony szumią wiatru tchnieniem.
Słońce maluje zachody farbami,
chłodno zerkają wrześniowe wieczory.
Pędzą ulice barwnymi światłami,
spacery noszą cieplejsze ubiory.
~Anka Sasanka

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating