i koda
samemu
trudno
wygrzebać się spod hałdy
zabitych martwych idei
jeszcze ten brud
chciwości głupiej
pijącej soki życia
na minutę przed śmiercią
a proste to było
nie do zniesienia mądre
leżąc na plecach dać się unosić
zwykłemu nurtowi
trochę poezji
i trochę rozpusty
i mądrych ludzi do wyboru
po co było biec za krzykiem
jak bezpański pies
jeszcze usiądę, coś uratuję
zmatowię smutki i radości
Pan Bóg palcem pokazuje
tu patrz, tu, patrz tutaj
a kiedy starość prawdziwa
ta co zamyka powieki
pogładzi mnie zmarszczoną dłonią
powiem :
- i ja tam byłam
miód i mleko piłam
a czego nie napisałam
to - nie było warte -
zapomniałam
trudno
wygrzebać się spod hałdy
zabitych martwych idei
jeszcze ten brud
chciwości głupiej
pijącej soki życia
na minutę przed śmiercią
a proste to było
nie do zniesienia mądre
leżąc na plecach dać się unosić
zwykłemu nurtowi
trochę poezji
i trochę rozpusty
i mądrych ludzi do wyboru
po co było biec za krzykiem
jak bezpański pies
jeszcze usiądę, coś uratuję
zmatowię smutki i radości
Pan Bóg palcem pokazuje
tu patrz, tu, patrz tutaj
a kiedy starość prawdziwa
ta co zamyka powieki
pogładzi mnie zmarszczoną dłonią
powiem :
- i ja tam byłam
miód i mleko piłam
a czego nie napisałam
to - nie było warte -
zapomniałam
Poem versions

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
@ Ula eM
bo perennis jest zawsze i wszędzieczasami tylko wyłączamy się
@ Kandr
Dziękuję,to przez tę pełnię tak mi filozofia po kościach chodzi
Gdybym mógł
dać sześćto i tak czułbym się
skąpcem
My rating
My rating