Pokryj mnie kolorem życia najjaśniejszym
ta jesień pamięta wiersze Wojtyły
wiatr recytuje je między drzewami
w samotności pośród złotych liści
obracam tęsknoty wokół własnej osi
poprawiam krawat
wychodzę posłuchać drzew
przekraczam granice wyznaczone wiarą
wymyślam dla siebie jesienne choroby
dziś jestem przewlekle chory na poezję
mam poetycki kaszel
bolą mnie słowa
jutro zachoruję na film i teatr
zamknę się w enklawie własnego ja
i recytować będę Inwokację
moja jesień opowiada ile jeszcze stacji
na której z nich upadnę pod ciężarem
modlitw które otulone wieczną ciszą
czekają w połowie drogi do nieba
tej jesieni wyblaknę jak stare płótno
pokryj mnie kolorem życia najjaśniejszym
opraw w ramy i powieś nad głową
zanim deszcz zmyje ostatnią kroplę farby
wiatr recytuje je między drzewami
w samotności pośród złotych liści
obracam tęsknoty wokół własnej osi
poprawiam krawat
wychodzę posłuchać drzew
przekraczam granice wyznaczone wiarą
wymyślam dla siebie jesienne choroby
dziś jestem przewlekle chory na poezję
mam poetycki kaszel
bolą mnie słowa
jutro zachoruję na film i teatr
zamknę się w enklawie własnego ja
i recytować będę Inwokację
moja jesień opowiada ile jeszcze stacji
na której z nich upadnę pod ciężarem
modlitw które otulone wieczną ciszą
czekają w połowie drogi do nieba
tej jesieni wyblaknę jak stare płótno
pokryj mnie kolorem życia najjaśniejszym
opraw w ramy i powieś nad głową
zanim deszcz zmyje ostatnią kroplę farby

My rating
My rating
My rating
My rating