Dżdża i ja

5.0/5 | 3


Dżdża i ja

Tulę się z kocem
Stopy odziały się w skarpetki
Czuję chłód deszczu
Przez otwarte okno
Letnia dżdża serwuje nam
Niedogotowaną niedzielę
Miasto głuchnie
Ludzie uciekli, pochłodnieli
Nie słychać ptaków
Drzewa piją
Trawa drętwieje
Moje myśli również zawiesiły czynności
Woda wygrywa melodię na parapecie
To najpiękniejszy koncert, bez biletów
Herbata ma dzienną zmianę z kawą
Wreszcie ciepło w dłonie
Jest spokojnie
Jest błogo
Uśmiecham się

21 lipca 2024 roku, deszczowym popołudniem
Autorka:
Karolina Michałowska



 
COMMENTS


My rating

My rating:  

@ Beata Nicoś - Trenk

Dziękuję!

@ Anna Krzyczkowska

Dziękuję!

My rating

My rating:  

My rating

My rating: