Nokturn
Mój pies w ostatnim czasie niezwykle polubił
bardzo późne spacery, kiedy nie ma ludzi.
Przychodzi do mnie w nocy, kiedy ja udaję
że zasnąłem (na próżno) – więc posłusznie wstaję
i on mnie wtedy wiedzie na ulice miasta,
gdzie w elektrycznym blasku wreszcie stygnie asfalt.
Idziemy więc. Wciąż dalej, w jakiś kwartał nowy,
pomiędzy ogrodzenia parkingów strzeżonych,
w dzielnice o pancernych, betonowych domach,
gdzie zda się, że nas zaraz wyprosi ochrona
albo psy na nas skoczą z garaży podziemnych.
Nic takiego. I tylko jakiś lexus ciemny
przejedzie obok, dźwięku nie wydając wcale
(elektryczny). Oglądam się. Idziemy dalej.
I nad nami jest niebo. Ciemne, bo w tym mieście
gwiazdy są zdławione przez świetlaną przestrzeń
ziemi, która pragnie być zawsze samotna.
I wiem to, bo gdy patrzę w te nieliczne okna
w których jeszcze światło elektryczne płonie
to myślę, że ostatni tak umiera człowiek:
wpatrzony w sztuczne światła i wiecznie bezsenny:
nie chcący snu swojemu zwierzyć się z tajemnic,
które drążą w nim we dnie drogę i pytanie.
Pies nagle staje w miejscu. Pora spać. Wracamy.
bardzo późne spacery, kiedy nie ma ludzi.
Przychodzi do mnie w nocy, kiedy ja udaję
że zasnąłem (na próżno) – więc posłusznie wstaję
i on mnie wtedy wiedzie na ulice miasta,
gdzie w elektrycznym blasku wreszcie stygnie asfalt.
Idziemy więc. Wciąż dalej, w jakiś kwartał nowy,
pomiędzy ogrodzenia parkingów strzeżonych,
w dzielnice o pancernych, betonowych domach,
gdzie zda się, że nas zaraz wyprosi ochrona
albo psy na nas skoczą z garaży podziemnych.
Nic takiego. I tylko jakiś lexus ciemny
przejedzie obok, dźwięku nie wydając wcale
(elektryczny). Oglądam się. Idziemy dalej.
I nad nami jest niebo. Ciemne, bo w tym mieście
gwiazdy są zdławione przez świetlaną przestrzeń
ziemi, która pragnie być zawsze samotna.
I wiem to, bo gdy patrzę w te nieliczne okna
w których jeszcze światło elektryczne płonie
to myślę, że ostatni tak umiera człowiek:
wpatrzony w sztuczne światła i wiecznie bezsenny:
nie chcący snu swojemu zwierzyć się z tajemnic,
które drążą w nim we dnie drogę i pytanie.
Pies nagle staje w miejscu. Pora spać. Wracamy.

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating