Marana tha
Marana tha. Nad miastem znak kolejnej nocy –
Pismo i sen walczą do zamknięcia oczu.
Nie wiem, jak dziękować. Ani o co prosić.
Pan nie spuścił gradu na krainę Goszen.
Ciemność, okno, lampa. Palec i litera –
Dotyk drąży drogę. Oko ją otwiera.
Piaski, trzcina, rzeka. Tratwa i sitowie
Słowo płynie ledwo nad powierzchnią wody.
Nagle sen wygrywa. Pismo się zamyka –
Palec poprzez papier piasku wciąż dotyka.
Pismo i sen walczą do zamknięcia oczu.
Nie wiem, jak dziękować. Ani o co prosić.
Pan nie spuścił gradu na krainę Goszen.
Ciemność, okno, lampa. Palec i litera –
Dotyk drąży drogę. Oko ją otwiera.
Piaski, trzcina, rzeka. Tratwa i sitowie
Słowo płynie ledwo nad powierzchnią wody.
Nagle sen wygrywa. Pismo się zamyka –
Palec poprzez papier piasku wciąż dotyka.

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating
My rating