Apokatastasis

author:  Filip Brawata
5.0/5 | 7


Obudziłem się późno. Ranek i południe
Zlewały się w jedno w słońca wielkiej kadzi.
I wiedziałem – co było, było tylko złudne,
A co będzie – to może jeszcze się nie zdarzy.

Niebo stało w miejscu, gołąb spał w kominie,
Białą smugą pruł niebem okręt prawie-lata.
I coś mi dało pewność, że jeśli przeminę,
To nie ma w tym nic złego, skoro z tego świata

Zostanie jasna powódź, przybój o parapet
Bijący, kiedy wiosna jest już prawie latem.



 
COMMENTS


My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
17.07.2024,  Ula eM

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  
09.05.2024,  Ewa Rojek

My rating

My rating:  

My rating

My rating:  

My rating

My rating: