WTEDY, WŁAŚNIE WTEDY

5.0/5 | 1


WTEDY, WŁAŚNIE WTEDY

Kiedyśmy smutni
kiedyśmy samotni
spoglądając z Ziemi
nieszczęśliwej planety
daremnej miłości
krajobrazy jego jawią się w odcieniach
srebrzystych szarości
przyprószonych spadzią gwiazd

Kimż ten, co od zarania
Ziemię jak bóstwo opierścienia
noc to jego pora
czasem zmierzch błękitny
i wtedy pięknie się odbija
w twych oczach roześmianych
i ślicznych
mieni w falach jeziora

I szkoda tylko
że łut onej światłości
w skraj wszechświata umyka
wilcy doń wtedy wyją żałośnie
poeci nim wersy splatają
w poematach hołd oddając jegomości
podejrzewając
że weny tam mieszkają

Spójrz… a ujrzysz jak on
jak kochanek zapatrzył na ciebie
i spłynął z prawem
mechaniki niebieskiej
sennie acz panoramicznie
ku tobie niczym czółno płynie
zza czasu perlonowej zasłony
brzozę za chwilę minie

⊰Ҝற$⊱………………………………………………… T☀ruń - 3 stycznia '24



 
COMMENTS


My rating

My rating: