Pamięci Jonasza
smagnięty Twoim heroizmem
nie bacząc na wichru bicze
i błot zapaści,
w oczach mieląc piasek,
w ustach czując suszę
a na plecach wypalonych słońcem
pęcherzy katusze
zaciskam dłonie zbolałe
trzymające dychę
bo na przekór niedowiarkom
idę po zagrychę
nie bacząc na wichru bicze
i błot zapaści,
w oczach mieląc piasek,
w ustach czując suszę
a na plecach wypalonych słońcem
pęcherzy katusze
zaciskam dłonie zbolałe
trzymające dychę
bo na przekór niedowiarkom
idę po zagrychę

My rating
My rating
My rating
My rating
My rating